WYCIECZKA DO KRAKOWA

16 października 2015
Urszula Kucała

W czwartek – 7 października br –  Kraków gościł grupę uczniów z klas III i IV ze Szkoły Podstawowej w Lipniku.

Wyruszyliśmy dość wcześnie, bo o 7.00 rano, gdy nasi koledzy dopiero otwierali zaspane oczy.  Szary poranek przenikał chłodem, a ruch na ulicy nie był zbyt duży. Po wyjściu z autobusu podzieliliśmy się na dwie grupy. Klasa trzecia, pod opieką wychowawcy, wyruszyła w drogę realizując swój program edukacyjny. Natomiast obydwie klasy czwarte udały się  w stronę Krakowskiego Rynku. Na ulicy Franciszkańskiej, obejrzeliśmy przepiękny kościół św. Franciszka z Asyżu, zbudowany w XIII wieku w stylu gotyckim. Zachwyciło nas jego wnętrze udekorowane polichromiami z okresu Młodej Polski oraz niezwykły witraż  Stanisława Wyspiańskiego – „Bóg Ojciec wydobywający świat z chaosu”.

 Na rynku poczuliśmy się  znajomo  w otoczeniu Sukiennic, Ratusza i Kościoła Mariackiego. To nie pierwsza nasza wizyta tutaj, ale w Krakowie zawsze można zobaczyć  coś, czego się jeszcze nie widziało. Tym razem zwiedziliśmy maleńki kościółek św Wojciecha. Jest  on tak niewielkich rozmiarów, że nasza grupa zapełniła jego  wnętrze. Dowiedzieliśmy się, że jest on zdecydowanie starszy od słynnego Kościoła Mariackiego, choć jego wystrój nosi cechy znacznie późniejszego, barokowego stylu.  Wedle tradycji w miejscu, gdzie głosił kazania św Wojciech,  powstał drewniany kościółek. Podczas badań archeologicznych odsłonięto pod obecną budowlą pozostałości z przełomu X i XI wieku. Obecna romańska świątynia została wybudowana w połowie XI lub na początku XII.

Następnie poddając się urokowi  starego Krakowa  zakupiliśmy pamiątki dla naszych  bliskich, po czym  wyruszyliśmy na spacer w kierunku Muzeum Narodowego. Tam nasz zachwyt wzbudzały  srebrne naczynia pochodzące z czasów piastowskich, przepięknie malowane fajanse z osiemnastego wieku oraz misternie wykonane meble.

Z Muzeum Narodowego udaliśmy się  na Wawel, wzgórze, które odwiedzamy co roku. Jednak i tutaj znalazło się coś nowego. Usłyszeliśmy historię króla Jana III Sobieskiego, który z odsieczą wyruszył na Wiedeń. Dowiedzieliśmy się, że kawa przywędrowała do Europy wraz z turecką armią, a  najpiękniejsze zbroje wysadzane były turkusami  (turkusy  miały przynosić  rycerzom szczęście). Poznaliśmy też  historię husarii i dowiedzieliśmy się, że pióra husarzy były nie tylko ozdobą , ale chroniły jeźdźców od schwytania na lasso, a ich trzepot, w sprzyjających okolicznościach, mógł wystraszyć konie przeciwnika.

Po wizycie w zbrojowni, wyposażeni w siłę zawartą w rycerskich opowieściach,  udaliśmy się do smoczej jamy. Z dziedzińca zamku weszliśmy do maleńkiej budki, gdzie uruchomiliśmy nasza fantazję.

Uwięzione księżniczki i dzielni rycerze zmierzyli się ze 130 schodami w krętej i wąskiej klatce schodowej, a następnie z wilgocią i tajemnicą kryjącą się w ciemnych kątach jaskini. Nasza wyobraźnia podpowiadała, że w tych słabo oświetlonych czeluściach podziemi może kryć się groźny potwór. Okazało się, że nikt jeszcze nie walczył ze smokiem i nie miał okazji zwiedzenia jego sekretnego leżyska. Naszego smoka spotkaliśmy dopiero przed jaskinią, gdzie z kamiennym spokojem patrzył w niebo i nawet nie raczył zionąć ogniem . Podobno stoi tak  od 1972 roku zaklęty w posąg przez Bronisława Chromego – krakowskiego rzeźbiarza.

Nasza przygoda zakończyła się spacerem wzdłuż Wisły. Żegnając królewskie miasto Kraków obiecaliśmy, że wrócimy tu jeszcze odkryć jego kolejne tajemnice.

E. Michalik