W poszukiwaniu św. Mikołaja

7 grudnia 2014
Urszula Kucała

6-go grudnia do wszystkich grzecznych dzieci przychodzi św. Mikołaj. Ciągnięty przez zastęp reniferów w ciężkich saniach przemierza całą kulę ziemską aby dotrzeć do najdalszych zakątków naszych domów. A zadanie ma nie lada – 6 – kontynentów, ok. 194 państw, miliony domów w których mieszkają maluchy – wszystko w przeciągu jednej nocy! Oj, zaczarowane muszą być te sanie…

Nie czekając na mikołajkowy wieczór wybraliśmy się na wycieczkę do Krakowa w poszukiwaniu śladów św. Mikołaja. A nóż zatrzymał się na Rynku Głównym aby posilić się tradycyjnym, chrupiącym precelkiem?

Naszą przygodę zaczęliśmy od projekcji filmu 3D p.t. „Piorun i magiczny dom”. Morał jaki wyciągnęliśmy z tej historii wskazuje, że pomoc okazała zwierzętom zawsze zostanie nagrodzona. Po obejrzeniu seansu udaliśmy się pod Kościół Mariacki, gdzie rozpoczęliśmy nasz główny cel wycieczki – poszukiwania wesołego Świętego. Nie było go w Sukiennicach, ani na Małym Rynku. Próżno wypatrywaliśmy śladów na niebie w okolicach Brackiej. Spieszący się przechodnie również nie mieli okazji zaobserwować Mikołaja pod Bramą Floriańską ani na Wawelu.

Znużeni poszukiwaniami postanowiliśmy odwiedzić muzeum bursztynu. To jest niewiarygodne jakim uniwersalnym surowcem jest bursztyn! Podziwialiśmy przeróżne kształty bursztynowych przedmiotów t.j. statki, latarnie morskie, biżuterie i owady zamknięte wewnątrz kamienia,. Wyglądały jakby zastał je sen zimowy a nie procesy geologiczne, które mogą sięgać 40 mln lat … swoją drogą ciekawy pomysł na gwiazdkowy prezent.

Wracając do naszego autokaru spotkała nas wspaniała niespodzianka – naszym oczom ukazał się św. Mikołaj! Z czerwoną czapką, długą siwą brodą i wielkim workiem z prezentami spacerował sobie spokojnie uliczkami Krakowa! Jakże wielka była nasza radość ze spotkania z nim! Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie oraz zaprosiliśmy go do naszych domów w Lipniku. Św. Mikołaj obiecał, że wieczorem przyjdzie do każdego z nas i o nikim nie zapomni!

E. Wilkosz